185. [2012-05-18]
Bez w wazonie wtedy, kiedy już się go wcale nie spodziewałam.
Myślałam, że przekwitły już kwiaty i żal mi było tego nie-posiadania-w-domu bukietu.
A tu proszę - czekał na mnie, na parapecie. Pachnie pięknie.
Zbliża się chyba blogowa przeprowadzka.
Szkoda trochę. Ale może to i dobrze - taka klamra.
skomentuj (0)
184. [2012-05-18]
To powinna być notka kwietniowa, ale nawet nie wiem, kiedy mi ten czas minął. Za szybko. Ciągle za szybko.
Obrazek taki - Wielkanoc. Drugi dzień świąt. Obchodzimy pełnoletność Wojtka.
I jest tak cudownie po domowemu - jaką świetną ja mam rodzinę!
Przezbywamy się, śmiejemy, robimy sobie słowne "przytyczki".
Ja próbuję odebrać najmłodszemu pistolet na wodę, kuzyn staje w obronie brata, więc ja ląduję na ziemi.Ale nie puszczę sikawki! Co to, to nie! Wkrótce Brat przybywa mi z odsieczą.
A potem siedzimy w kuchni, pomagamy cioci przygotować i podać jedzonko. Gadamy, opowiadamy, dzielimy się historiami.My - drugi pokolenie.
I jakoś tak - wtedy właśnie poczułam, że tak... że to jest rodzina. Ciepła, kochana, własna.
Że są naprawdę wspaniali i cieszę się, że ich mam.
Taki pozytywny obrazek wielkanocno-wiosenny.
Pozytywny jak moja żółciuchna spódnica :)
skomentuj (0)
183. [2012-03-26]
Poprzednim razem byłam tu niemal rok temu. Dużo się od tego czasu nauczyłam. Sporo się zmieniło - niektóre rzeczy na lepsze, inne na gorsze.
Świat dalej pędzi do przodu, ale ja już chyba bardziej czuję, gdzie jest moje w nim miejsce.
I staram się tego trzymać.
Życie "samodzielne" to cała gama emocji.
Z jednej strony strach, z drugiej podekscytowanie.
Z jednej tęsknota za domem, z drugiej radość z tworzenia "własnego".
I tyle wieczornych rozmów z bratem brak dotkliwie. Choć nie były przecież codziennością.
Dorasta się. Trzeba sobie radzić.
I z zakupami. I z praniem skarpet.
I z tym, że czasem się tak bardzo nie chce. Nic się nie chce.
I tylko widok z tego 13 piętra piekny bez względu na porę dnia i roku.
Chyba nigdy mi się nie znudzi.
Mogłabym godzinami siedzieć na parapecie i patrzeć.
Ale nie siedzę. W sumie.
Oczywiście sa inne pozytywy poza widokiem.
Pratchetta mi tu brak. Mam tylko jednego - Straż Nocną. Którą uwielbiam zupełnie nie wiem czemu.
Może za bez i rewolucje. Może za Vetinariego w szkole, a może tylko za to, że czyta się ją, uśmiechając się przez łzy.
Dodatkowe wnioski: im bliżej masz do pracy, tym wolniej czytasz ;)
Inny wniosek: Piszę tutaj o 2 czerwca 2004. W czerwcu minie 8 lat.
skomentuj (0)
Copyright 2007 © Agnieszka
Zdjęcie autorstwa Pani Reżyser.
Tekst pochodzi z wstępu do serii Portrety imion.